<title_newspaper=Sztandar Modych> 
<title_article=Tu i tak nie pomog> 
<author_1=H. Ostrowska>
<author_2=> 
<language=pl> 
<style=press>
<year="1954">
<month="5">
<date=1954-05-19>
<period=d>
<status=1_obieg>
<support=paper>
Zarzd Zakadowy ZMP przy Zakadach w ychlinie cieszy si w powiatowej instancji dobr opini. Ale co kolwiek dobrego usyszelibymy o pracy ZZ ZMP, bezspornym jest to, e bierne godzenie si towarzyszy z Zarzdu Zakadowego z faktem ludzkiej krzywdy, z kumoterstwem jest objawem bardzo niepokojcym.
Nie jeden Rzenicki odszed od drzwi Zarzdu Zakadowego ZMP z przekonaniem, e tu mu nic nie pomog, e na pewno nie zainteresuj si jego bolczk. Towarzysze nie podali rwnie rki zetempowcowi Kazimierskiemu zwolnionemu z pracy przez dyrekcj mimo, e mia 5 osb na utrzymani i zaledwie 1,75 ha ziemi podczas, gdy Sobczyski kuak na kilkudziesiciu ha, jawnie wobec wszystkich chepi si tym, e pracuje tylko na benzyn do swego motoru. (Sobczyskiemu wymwiono prac dopiero gdy po raz czwarty wpyn do dyrekcji wniosek o zwolnienie go).
Wrd troski o wzorow organizacj i przeprowadzenie rnych akcji, o dobr prac zespow szkoleniowych zabrako troski o czowieka. Towarzysze z ZZ ZMP potrafi adnie mwi o uchwaach II Zjazdu PZPR zalecajcych szczegln trosk o ludzkie sprawy, ale postpowanie ich sprzyjao temu, e mody zetempowiec straci zaufanie do swej organizacji.
I czy mona by pewnym, e po tym wszystkim przyjdzie do Was, towarzysze, do Zarzdu Zakadowego ZMP, mody robotnik po pomoc i rad?
Pewno t musicie na powrt odzyska, tak aby wszyscy modzi ludzie w Waszej fabryce wiedzieli, e w Zarzdzie Zakadowym ZMP znajduj si ich odwani, mdrzy kierownicy, ktrzy nie pozostan obojtni wobec ludzkich bolczek, ktrzy potrafi walczy o suszne sprawy modziey.
A pewni staniecie si wwczas jeli zaufacie tej modziey, jeli bdziecie jej wierzy, wtedy gdy zwrci si do Was z najbardziej osobistymi troskami i kopotami. 
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper>
